22kilo

kuchnia

Maszyna do chleba z Lidla. Czy warto piec domowy chleb?

2 komentarze

Ten post jest rekordzistą, jeśli chodzi o czas, którego potrzebowałam, by wreszcie zacząć go pisać. Maszyna do chleba z Lidla stoi u nas już dobrze ze 3 lata, a jej recenzję planowałam od razu. Ale dzięki temu mam przynajmniej znacznie więcej obserwacji do opisania.

Nie będzie to jednak typowa recenzja. Maszyna do chleba Silver Crest jest jedyną, jakiej używałam, trudno mi więc powiedzieć, czy jest lepsza czy gorsza niż inne. Choć gdy jakiś czas temu zaczęłam rozglądać się za nową wydało mi się, że ciężko jest znaleźć lepszy stosunek jakości do ceny. Zastanawiałam się nad wymianą naszej, kiedy zgubiło nam się jedno z mieszadeł (bez tego ani rusz) i pomyślałam, że może jakaś inna maszyna lepiej odpowie na nasze potrzeby. Okazało się jednak, że można zamówić za niewiele monet nowe mieszadła z Allegro i koniec końców na to rozwiązanie się zdecydowałam.

Ale od początku. Czy ogólnie warto piec domowy chleb? Tutaj oczywiście odpowiedź zależy od kilku czynników, ale ja uważam, że zdecydowanie tak! A oto kilka „za”:

  • masz chleb zawsze, niezależnie od pory dnia i nocy, w niedzielę handlową i niehandlową, a przede wszystkim w każde święto,
  • chleb możesz przygotować z łatwo dostępnych składników – kiedyś spotkałam się z przeświadczeniem, że do maszyny do chleba można używać wyłącznie specjalnych mieszanek mąk do chleba. To wierutna bzdura, możesz wykorzystać dowolną mąkę,
  • i właśnie ta dowolność to kolejny punkt: robisz dokładnie takie pieczywo, na jakie masz ochotę. Białe, pełnoziarniste, z samych ziaren, w ogóle bez ziaren… Na mleku lub na wodzie, z oliwą lub masłem (myślę że to dobra informacja dla wszystkich osób z uczuleniami czy na diecie wegańskiej),
  • po prostu wrzucasz wszystkie składniki do maszyny (zawsze w kolejności najpierw mokre, potem suche, na koniec drożdże) i tyle. Maszyna sama ugniata ciasto, daje mu czas na wyrastanie w cieple, ponownie miesza, wyrasta, a na koniec piecze chleb. Nie musisz przy tym być. Wstawienie chleba zajmuje zazwyczaj kilka minut.
  • w ostatnie upały zauważyłam, że maszyna d chleba nie nagrzewa tak otoczenia, jak piekarnik.

No dobra, ale są też minusy:

  • takie pieczywo jest droższe: przyznam, że nigdy nie policzyłam skrupulatnie zużycia prądu czy choćby kosztu składników, jednak wg wydania specjalnego magazynu „Kuchnia” poświęconego wypiekowi chleba domowy pieczenie jest droższe. Ale myślę, że zależy to też od tego, czy kupujemy chleb o dobrym składzie z rzemieślniczej piekarni czy kierujemy się raczej do supermarketu na półkę z pieczywem. Osobiście najwięcej wydaję na pieczywo, kiedy do piekarni udam się z dziećmi, bo bez słodkiej bułeczki, palucha serowego czy innych smakołyków się nie obejdzie, a mój rachunek szybko osiąga wartość kilkunastu złotych, co zawsze mnie szokuje.
  • długi czas oczekiwania, czyli w przypadku Silver Crest około 3 godzin przy standardowym bochenku. Ja nie zostawiam włączonej maszyny samej w domu, więc wstawienie chleba muszę zawsze rozsądnie zaplanować.
  • maszyna ma opcję opóźnienia startu nawet na 9 godzin, można więc teoretycznie nastawić ją wieczorem, by rano zjeść świeży chleb. Jednak jak dla mnie jest zbyt głośna, żeby zaczęła pracować nad ranem. Może gdybym mieszkała w piętrowym domu…
  • z maszyny najlepiej wychodzą chleby na drożdżach, choć pieczenie chleba na zakwasie też jest możliwe.
  • to kolejny sprzęt AGD, który wymaga sporo miejsca.

Kiedy kupiłam maszynę do chleba, piekłam niemal codziennie. Później domowy chleb stracił urok nowości i coraz częściej sięgałam po ten z piekarni. Dziś używam jej różnie – czasem częściej, czasem rzadziej, ale na pewno nie pozbyłabym się jej całkowicie. Bardzo przydała się, kiedy syn miał etap jedzenia wyłącznie chleba – wówczas w samym pieczywie mogłam przemycać różne składniki, żeby choć trochę urozmaicić jego dietę, robiąc np. chleb z jabłkami i kaszką kukurydzianą.

Maszyna do chleba z Lidla (Silver Crest)

Jeżeli chodzi o sama maszynę z Lidla, to mogę ją polecić. Mamy ją już długo i nie sprawia żadnych kłopotów. Można w niej ustawić wagę chleba i stopień przyrumienienie skórki, ma także do wyboru różne programy pieczenia, choć rzadko korzystam z innego niż ten standardowy. Ma dwa mieszadła, dzięki czemu ciasto jest zawsze dobrze wymieszane (na rynku są też maszyny z jednym mieszadłem), za to z drugiej strony na spodzie chleba są aż dwie dziury. Sam producent zaleca… pieczenie chleba w piekarniku, ale nigdy z tego nie korzystam.

Standardowy program składa się z kilku etapów. Pierwsze to nagrzewanie, które jest moim zdaniem niepotrzebne i wydłuża czas przygotowania chleba o dodatkowe 15 minut. Potem jest mieszanie, wyrastanie, ponowne mieszanie, dodawanie nasion (ogłaszane donośnym i długim pikaniem), ostateczne wyrastanie i pieczenie.

Do maszyny dołączona jest instrukcja oraz książeczka z przepisami na chleby różnego typu. Korzystam z niej częściej niż z przepisów z internetu, ale zazwyczaj na bazie przepisu bazowego po prostu dodaję akurat to, na co mam ochotę i co mam pod ręką.

Pieczenie chleba bez maszyny

Maszyna do chleba upraszcza proces pieczenia, ale w rzeczywistości nie jest potrzebna do tego, żeby przygotować prosty chleb na drożdżach. Kiedy moja była zepsuta nie przestałam piec, jedynie trochę zmieniłam proces. Ale prawdą jest też, że nie muszę sama zagniatać ciasta (zagniatanie ciasta drożdżowego powinno trwać około 10 minut), bo wykorzystuję do tego dobry mikser, który kiedyś wygrałam.

Po wyrobieniu ciasto odstawiam do jednego wyrośnięcia. Zgodnie ze sztuką takie ciasto powinno się ponownie zagnieść i jeszcze raz odstawić do wyrośnięcia, ale ja zawsze rezygnuję z tego etapu. To znacznie przedłuża proces przygotowania pieczywa, a moim zdaniem nie bardzo ma wpływ na końcowy efekt.

Potem po prostu układam przygotowany bochenek lub bułki na blasze do pieczenia i wkładam do piekarnika na odpowiedni czas. Dobrym rozwiązaniem jest też odstawienie ciasta zaraz po wyrabianiu na noc do lodówki. Rano będzie wyrośnięte i po ogrzaniu go do temperatury pokojowej, będzie można upiec sobie świeże pieczywo.

Jeżeli chcecie zacząć piec domowe pieczywo, ale brakuje Wam pomysłu, wypróbujcie przepisy z zakładki „chleb„!

Omlet z botwinką

3 komentarze

Uwielbiam sezonowe warzywa i owoce. Szczególnie po długiej zimie, gdy wreszcie można korzystać z tego bogactwa smaków i kolorów. Poszłam więc do sklepu, nakupowałam botwiny, rabarbaru, pomidorów, które wreszcie smakują jak pomidory i innych dobrodziejstw. Pomidory – nic trudnego, powędrowały na kanapki. Z rabarbarem trochę się bujałam, ale w końcu przemieniłam go w pyszne ucierane ciasto i – przede wszystkim – w orzeźwiający kwaskowaty syrop. Z botwinką sprawa okazała się trudniejsza.  Continue reading

Dietetyczne curry z kurczaka z krowim mlekiem

3 komentarze

Lubicie curry z kurczaka, ale nie zawsze możecie dostać mleczko kokosowe? Mam dla Was na to radę – curry z kurczaka z mlekiem krowim. Jest ekonomiczne i dietetyczne, a co najważniejsze – bardzo podobne w smaku do oryginału. Jeżeli nie mam więc pomysłu na pierś z kurczaka, chętnie korzystam właśnie z tego przepisu.  Continue reading

Szybki kuskus na słodko

1 Comment

Uwielbiam kuskus. I nie chodzi mi tylko o smak, ale o to, że można przygotować go tak błyskawicznie i właściwie bez brudzenia czegokolwiek. Te szybki kuskus na słodko to tylko potwierdzenie tego, jak przydatny jest w kuchni. Continue reading

Jak zaplanować tygodniowy jadłospis

1 Comment

Zbliża się druga niedziela wolna od handlu. Nie można już planować niedzielnych zakupów w sieciowych marketach jak Lidl czy Biedronka. Zakupy trzeba zaplanować więc wcześniej. Dlatego pomyślałam, ze właśnie dzisiaj jest świetny pretekst do podzielenia się moimi sposobami na to jak zaplanować tygodniowy jadłospis. Continue reading

Brokułowe kotlety z fetą

5 komentarzy

Dzisiaj mam dla Was pomysł na zdrowe i wiosenne danie… z mrożonki. Pod koniec zimy i na początku wiosny, gdy zwykłe warzywa są już niezbyt dobrej jakosci, często sięgam po mrożonki właśnie, ze względu na ich jakość lepszą od tych, które reprezentują „świeże warzywa”. Continue reading

Ciasteczka owsiane z resztek owsianki

2 komentarze

Jeżeli czasem zdarza się Wam nagotować za dużo owsianki, ten przepis jest dla Was. Pozwala w szybki i kreatywny sposób spożytkować resztki ze śniadania. Ciasteczka owsiane z resztek są naprawdę wyśmienite, a do tego proste w przygotowaniu i zdrowe. Czyli same plusy! Continue reading