22kilo

Wyprawka dla noworodka – co kupię drugiemu dziecku i sobie w drugiej ciąży

Wyprawka dla noworodka – co kupię drugiemu dziecku i sobie w drugiej ciąży

16 komentarzy

Teraz, gdy spodziewam się drugiego dziecka, wiem lepiej, co naprawdę mi się przyda w pierwszych miesiącach po urodzeniu. Wiele z moich decyzji przy pierwszym dziecku wcale nie okazała się tak rozsądna, jak z początku mi się wydawało. Dlatego postanowiłam stworzyć taką bardziej dojrzała wyprawkę dla dziecka.

Pierwsza ciąża jest taka beztroska. Oczywiście każda przyszła mama martwi się porodem, stanem zdrowia swoim i dziecka oraz tym, czy poradzi sobie z małym człowiekiem. Tak przynajmniej było u mnie. Ale w rzeczywistości moje obawy były w dużej mierze górnolotne. Dziś zamiast zastanawiać się „jak wychować go na dobrego człowieka” albo „czy będę potrafiła pokazać mu cały świat” martwią mnie znacznie bardziej prozaiczne kwestie: „czy pójdzie dziś na drzemkę?” „Powinnam popracować, posprzątać, a może trochę się przespać?” No i najważniejsze „Jak ja, do cholery, poradzę sobie z dwójką?!”.

Przygotowując się do urodzenia synka, sporo czytałam na temat tego, co powinna zawierać wyprawka dla niemowlaka. Miałam też już dwóch małych siostrzeńców, tak więc temat dzieci nie był mi całkowicie obcy. Pamiętam, jak wtedy wszystko, co zaplanowałam, wydawało mi się mądre i rozsądne. Oczywiście, szybko kazało się, że wcale tak nie jest.

Wyprawka dla niemowlaka – co naprawdę warto kupić

Ciuszki. Kiedy byłam w ciąży, dostałam tak dużo ubranek dziecięcych, że właściwie nic nie musiałam kupować. To wcale nie było fajne. Bo czy jest coś fajniejszego dla przyszłej mamy niż wybieranie mini-garderoby? Ale pod naciskami męża (po co wydawać na to pieniądze, jeszcze się nakupujesz ubranek) i otoczenia (noworodki tak szybko rosną, że jak kupisz dużo ubranek, to połowy nawet nie założysz, bo dziecko wyrośnie) ustąpiłam i dokupiłam dosłownie może 2 – 3 sztuki ubranek. I wiecie co? Pierwszy dzień powrotu ze szpitala. Ja po cesarce i z zespołem popunkucyjnym. Nie mogę wstać. Noworodek zajmuje nam każdą wolną sekundę. Z kosza na bieliznę wysypuje się brudne pranie. I co? Oczywiście mój mąż z pośpiechem jedzie do sklepu, kupuje w Smyku dwa pięciopaki pajacyków i szybko pranie, prasowanie, na drugi dzień jest już w co dziecko ubrać. Coś, co mogłam zrobić spokojnie i z przyjemnością, mój mąż musiał zrobić sam, w pośpiechu. Bez sensu.

Tak więc nie dajcie się zmylić. Zanim nabierzecie wprawy w zakładaniu pieluszek, sporo z nich przepuści to, przed czym miały chronić. Dziecku często się ulewa, nie raz zdarzyło mi się też pobrudzić Małego mlekiem w trakcie karmienia. Ubrań każdego dnia idzie sporo. Poza tym, pranie trwa, ale najwięcej trwa suszenie. Bo jeżeli akurat nie trwa okres grzewczy albo nie panują upały, może zdarzyć się, że rzeczy dziecka będą schły na suszarce nawet dwa dni. A pamiętajcie, że przed założeniem powinno się je jeszcze wyprasować (ponieważ prasowanie działa jak dezynfekcja. Większości dziecięcych ubrań nie można prać w temp. wyższej niż 30° albo 40°).

Pieluchy tetrowe. Ostatnio pakując się z moim dwulatkiem na wyjście na pół dnia i zabierając trzy rzeczy na krzyż, uświadomiłam sobie, ile rzeczy generuje niemowlę. Przede wszystkim pieluchy tetrowe, które są po prostu wszędzie: na oparciu każdej kanapy, krzesła i fotela. W torbie dziecka i mojej torebce. U znajomych i rodziny, pozostawione tam „na wszelki wypadek”. Pieluchy tetrowe są potrzebne i nie ma co do tego wątpliwości. Trzeba odbeknąć dziecko? Pieluszka na ramię. Położyć dziecko na przewijaku? Pieluszka na przewijak. Położyć dziecko gdzieś w miejscu publicznym? Kocyk i pieluszka, oczywiście. Dajesz komuś potrzymać dziecko? Zawsze w komplecie z pieluszką. O, i jest jeszcze pieluchowanie, czyli zawijanie bioderek pieluszkami, w ramach profilaktyki i leczenia stawów biodrowych. Taka paczka 55 pieluch (link tutaj) nie będzie przesadzą. I tak, pieluszki też trzeba wyprać przed użyciem. Ale je akurat można prać w wysokiej temperaturze.

Wózek. Ach, jaka ja byłam zachwycona moim sprytem, dzięki któremu zdecydowałam się na wózek 2 w 1, czyli spacerówka i gondola na tym samym stelażu. Ach, jak pytaliśmy sprzedawcę, który wózek ma największą gondolę – dzieci urodzone w lecie potrzebują większej gondoli. To dlatego, że zimą, gdy nadal będą w niej jeździć, będą już duże, a dodatkowo zapakowane jeszcze w śpiworek i/ lub kombinezon. Dziecko się urodziło i przez pierwsze tygodnie turlało się po wózku jak szalone. Sam wózek ledwo mieścił się w windzie wieżowca ze starej płyty, w którym wtedy mieszkaliśmy, a wnoszenie go po siedmiu schodach, które do wzmiankowanej windy prowadziły, było jakimś absurdalnym PRL-owskim koszmarem. Z zazdrością patrzyłam później na pary, które chodziły z maleńkimi wózkami, które mieściły się dokładnie wszędzie, mimo że mój wózek był (i jest) naprawdę wygodny w prowadzeniu. Kupowanie wózka 2 w 1 okazało się mieć jeszcze jedną wadę: teraz, gdy urodzę drugie dziecko, i tak będę musiała kupić nowy wózek dla starszego synka. Oszczędność więc średnia. Aha, i jeszcze kupując nowe auto musieliśmy brać pod uwagę rozmiar wózka, ponieważ mieścił się do naprawdę niewielu bagażników. Tutaj możecie znaleźć wózek Caretero Navigator 2 w 1 dość niewielkich rozmiarów, który waży tylko 12 kg.

Jeżeli chodzi o wózki, bardzo żałuję, że nigdy nie zdecydowałam się na żadne akcesoria do wózka i właściwie nie rozumiem dlaczego tego nie zrobiłam. Uchwyt na kubek był moim marzeniem, szczególnie w chłodne dni, kiedy z chęcią rozgrzałabym się jakąś ciepłą kawą czy herbatą, nie muszą jednocześnie nigdzie przystawać. Z drugiej strony, wypicie takiej kawy czy herbaty zaraz na początku spaceru mogłoby dla mnie oznaczać znaczne skrócenie spaceru ;). Zamiast samego uchwytu na kubek można też kupić cały organizer do wózka, do którego da się zapakować więcej „pierdół”, jak chociażby chusteczki czy telefon.

Smoczki, czyli coś, czego bałam się jak ognia. Smoczki mają bardzo zły PR i wszystkie poradniki zgodnie twierdzą, że używanie smoczków to prosta droga do krzywego zgryzu, próchnicy zębów i w ogóle problemów wychowawczych. Oczywiście, jak tylko raz dasz dziecku smoczka, to będzie ono chodziło ze smokiem w buzi do trzeciego albo czwartego roku życia. Nie powiem, widok dużych dzieci biegających po ulicy ze smoczkiem w buzi nadal budzi we mnie sprzeciw, ale jak się okazało zdecydowana większość moich znajomych używała smoczków, mimo że nigdy nie widziałam ich dzieci z tym dodatkiem. Sama w końcu też podałam smoka dziecku i była to jedna z moich lepszych decyzji w okresie wczesnego niemowlęctwa. Noworodek i niemowlę ma ogromną potrzebę ssania. Znacznie większą niż apetyt. Ja naiwna i pełna wiedzy teoretycznej przystawiałam dziecko do piersi ilekroć się tego domagało. W efekcie Mały ciągle ulewał, bo po prostu był przejedzony. Jak ulał, to znowu był głodny, niezadowolony i do tego jeszcze paliło go w przełyku (jak to po rzygach), więc oczywiście znowu chciał jeść. Ze względu na ulewanie odwiedziliśmy tłum lekarzy, dopiero później stwierdziłam, że problemem jest przekarmianie. Smoczek pomógł. Kiedy miałam pewność, że dziecko jest najedzone i nie marudzi z żadnego innego powodu, po prostu dawałam mu smoczek i zasypiał po chwili. Smoczek wypluwał sam. Wydaje mi się, że to właśnie jest klucz do poprawnego używania smoczka: robić to sporadycznie, nie po to by uspokoić dziecko, ale żeby dać mu coś do possania tylko wtedy, gdy naprawdę tego potrzebuje. Zanim skończył pół roku, sam odrzucił smoczek, zresztą nie używałam go nawet codziennie. Ważne, by mieć przynajmniej dwa na wymianę – smoczek trzeba często myć, poza tym są małe i lubią się zawieruszyć. Przykładowy smoczek dobry dla dzieci już od pierwszych dni życia tutaj.

baby-256857_1280

Jednym z najważniejszych zakupów była dla mnie elektroniczna niania. To urządzenie jak żadne inne zaoszczędziło mi czas i nerwy. Mogłam spokojnie zostawić dziecko śpiące w sypialni i pójść gotować obiad czy zmywać naczynia albo wykonywać inne głośne czynności, mając pewność, że usłyszę, kiedy dziecko się obudzi. Dzięki temu nie musiałam co chwilę podbiegać na palcach do sypialni i sprawdzać, czy dziecko jeszcze śpi. Jeżeli mieszkacie w bloku albo na osiedlu – szczególnie w miejscach, gdzie jest dużo małych dzieci – wybierzcie taką nianię, która ma do wyboru przynajmniej 2 kanały. Ponoć czasem zdarza się, że przy nagromadzeniu elektronicznych nianiek sygnał gubi się i zamiast słyszeć własne dziecko, będziecie podsłuchiwali sąsiadów. Tylko pamiętajcie umówić się z partnerem, z którego kanału obecnie korzystacie. U nas zdarzało się, że jedna niańka była nastawiona na inny kanał niż druga, nie był więc połączenia. Duży wybór elektronicznych niań znajdziecie tutaj. Ja osobiście nie wybrałabym modelu z kamerą, ponieważ wydaje mi się, że to też dobra nauka dla mamy, by nauczyła się zostawiać dziecko samo. Ale każdemu kto co lubi.

Ostatni punkt na mojej liście to laktatory. Pamiętam, że położna na szkole rodzenia mówiła nam, że nie warto kupować laktatora przed narodzeniem dziecka, ponieważ zna dużo mam, które w ogóle nie karmiły, a drogi laktor stoi nadal zapakowany na półce. No cóż, dla mnie laktator to kolejna rzecz, którą mąż kupował na szybko sam. Ciężko poradzić sobie z nawałem mleka bez dobrego laktatora. Przy pierwszym dziecku używałam laktatora ręcznego, ale tym razem chyba skusze się na elektryczny, szczególnie że tamten wyrobił się na tyle, że i tak muszę kupić nowy. Odciąganie mleka nie jest wcale takie proste, jak się o tym pisze. Właściwie wszędzie przez cała ciążę czytałam, jak ważne jest karmienie piersią i że wcale nie musi oznaczać ono uwiązania do dziecka, bo zawsze można przecież odciągnąć pokarm. Ciekawe tylko kiedy? Bo podczas karmienia piersi wcale nie są non stop pełne mleka. Dziecko na bieżąco wypija pokarm, który pojawia się na nowo dopiero w czasie kolejne karmienia. Co więcej, laktator (przynajmniej mój) nigdy nie był w stanie ściągnąć mi mleka do końca, tak jak robiło to dziecko. Oczywiście, jeżeli codziennie odciągasz pokarm o tej samej godzinie, po jakimś czasie piersi powinny zacząć produkować dodatkową porcję mleka, ale pamiętam, że to odciąganie i tak stanowiło dla mnie mordęgę. To naprawdę było ciężkie fizycznie zadanie. Myślę, że tym razem zdecyduję się na elektroniczny laktator. Podoba mi się ten zestaw od Tommee Tippee, ponieważ poza laktatorem znajdują się tam też dodatkowe butelki i smoczki do nich. Dzięki temu po odciagnięciu można od razu nałożyć smoczek i nakarmić dziecko.

Wpis powstał na prośbę sklepu internetowego Hulahop.pl. To sklep internetowy z akcesoriami dla dzieci – noworodków, niemowląt i kilkulatków. To dobra wiadomość dla mam spodziewających się drugiego dziecka: boczy wyobrażacie sobie zamówić paczkę pełną rzeczy dla oczekiwanego maleństwa zupełnie „zapominając” o swoim starszym dziecku? Nawet jeżeli to byłyby tak nudne rzeczy jak pieluszki i laktator to i tak widzę to rozczarowanie w oczach mojego dziecka… W sklepie jest ponad 45 tysięcy artykułów, ale przeglądając ofertę nie odczuwałam tego. Wszystko jest poukładane w rozsądnych kategoriach, wiec nawet jeśli nie macie dużo czasu na zakupy przez internet, to sobie poradzicie.

Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat rzeczy naprawdę potrzebnych w wyprawce dla noworodka. Pewnie każda mama jest inna, podobnie potrzeby dzieci różnią się, dlatego każda z nas musi tak naprawdę na własnej skórze przekonać się, co sprawdzi się w Waszym przypadku.

Dodaj komentarz

16 komentarzy do "Wyprawka dla noworodka – co kupię drugiemu dziecku i sobie w drugiej ciąży"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Darina z Pozytywne Wychowanie
Gość

Przy pierwszym dziecku zdałam się na dobre rady znajomych, które sprawdziły się w 100%. Przy drugim korzystałam ze sprawdzonego zestawu ubranek (bodziaki górą), spacerówki i chusty zamiast gondoli, smoczków, które podobnie jak u Ciebie, miały zbawienny wpływ na dobre samopoczucie dzieci… i przy okazji moje 😉 Zgryzy są w porządku, mowa opanowana, wszystkie litery wyraźne 🙂

Wypaplani
Gość

Przy drugim dziecku o tyle łatwiej, że sporo już po pierwszym zostaje i odchodzą największe koszty – wózek, łóżeczko. Można wtedy poszaleć w innych gadżetach dla mamy i dziecka 😉

Marta Kraszewska
Gość
Akcesoria do wózka? Trzeba było kupić przy pierwszym i sobie nie żałować.:) my też dostalismy mnostwo ubranek, więc nic nie kupowałam i polowy pewnie nie zalozylam. Jednak nie mielismy problemu z ulewaniem. Laktator tez dostaliśmy, a przy drugiej ciąży pozyczylam wcześniej wlasnie na wszelki wypadek. I chociaż przy starszym byl w użyciu bo pierwszy miesiąc walczyłam o kp (syn zle chwytal i nie dojadal, a co za tym idzie laktacja spadala), to przy córce nawet z szafy nie wyjęłam. Jednak sam fakt ze był sprawiał ze spalam spokojnie:) Gondola w wózku jest mega ważna, ale faktycznie do tego trzeba dodac… Czytaj więcej »
Żaneta
Gość

Gratulacje, przegapiłam dobrą nowinę 😉

edyta
Gość

Podrzucam Twój post koleżance, która właśnie spodziewa się kolejnego maluszka 🙂

Magda M. blog
Gość

Mogę Ci przybić piątkę. Też właśnie kończę drugą wyprawkę i też trochę się pozmieniało. Co do ciuszków zgadzam się – moja mała po urodzeniu tak ulewała, że przebierałam ją z 6 razy dziennie. Całe szczęście ciuszków miałam dużo!

Marta
Gość

Ja miałam tyle rzeczy przy pierwszym dziecku, że teraz nie wiem, czy to wszystko byłoby mi potrzebne… Nie przydał mi się ani laktator, ani smoczki… Przy drugim dziecku na pewno zainwestuję w większą ilość bodziaków, tetr i wózek godny leśnych terenów co by nic się w nim nie zepsuło 😀

Renata
Gość

Ja po urodzeniu drugiego dziecka wiem jedno, wiecej wozka 3w1 nie kupie… Spodziewam sie drugiego dziecka i zakupilam wozek 2 w 1 czyli barlette z adamexu. Mam nadzieje, ze nie bede miala takich samych przykrych doswiadczen jak Ty w wozkami 2w1.

wpDiscuz