22kilo

Pierwsze tygodnie ze „Skalpelem” Ewy Chodakowskiej

Pierwsze tygodnie ze „Skalpelem” Ewy Chodakowskiej

13 komentarzy

Ćwicz minimum 3 razy w tygodniu, a pierwsze efekty ćwiczeń zauważysz już po miesiącu – obiecuje Ewa Chodakowska na początku filmiku „Skalpel”. Postanowiłam podjąć to wyzwanie.

brzuch 2Przez całą dietę nie zwracałam większej uwagi na podejmowany wysiłek fizyczny. Nie chodziłam na aerobik, wystarczały mi codzienne spacery. Zgodnie z założeniami diety 17-dniowej, trzeba ćwiczyć codziennie przez co najmniej 17 minut – zazwyczaj dłużej idę do sklepu po zakupy. Jednak teraz doszłam do etapu, w którym bez ćwiczeń modelujących sylwetkę więcej już nie osiągnę. Moja waga spadła poniżej 51 kg (ostatnio ważyłam tyle chyba w gimnazjum), ale ja nadal nie byłam całkiem zadowolona z mojej sylwetki. Zresztą, pisałam już o tym.

Rozmawiałam na ten temat z moją siostrą i to właśnie ona poleciła mi „skalpel” jako proste ćwiczenia modelujące. Nie potrzebuję super spalania: codziennie spaceruję 2 – 3 godziny, zresztą samo zajmowanie się dzieckiem można określić jako aktywny tryb życia.

Czy Skalpel Ewy Chodakowskiej działa?

Tak. Po miesiącu ćwiczeń mięśnie mojego brzucha stały się znacznie bardziej widoczne. Gdy ćwiczę, a dłonie trzymam oparte o biodra, wyraźnie czuję jak moje nowo nabyte mięśnie pracują pod skórą. To przyjemne uczucie. Czuję je też, gdy podnoszę dziecko albo muszę się wspinać z wózkiem jakimś stromym podejściem. Za każdym razem, gdy potrzebuję nieco odciążyć plecy, już czekają gotowe na mnie. Niestety, są jeszcze zasłonięte warstewką tłuszczyku i luźnej skóry. Chodakowska obiecuje co prawda, że jej ćwiczenia pozwolą na pozbycie się tego problemu, ale mam pewne obawy. Skóra na moim brzuchu znacznie rozszerzała sie i kurczyła juz dwa razy – najpierw, gdy byłam gruba i schudłam, później w czasie ciąży. Na razie jestem jednak dobrej myśli i dam sobie jeszcze dwa miesiące – postanowiłam bowiem robić „Skalpel” trzy razy w tygodniu przez 3 miesiące (potem pewnie poszukam innych ćwiczeń). Jeżeli w tym czasie nie uda mi się pozbyć luźnej skóry, spróbuję jakiś innych metod: silnych kremów, a może nawet zabiegów ujędrniających. Zobaczymy.

A teraz, jeżeli chodzi o uda i pośladki… Wiedziałam, że tutaj nie będzie tak łatwo i niestety okazało się to prawda. Jest różnica, ale ie tak znaczna jak ma to miejsce w przypadku brzucha. Największą różnicę widać w trakcie wykonywania ćwiczeń – wreszcie ma co pracować. Mam jednak nadzieję, że tutaj po prostu potrzebny jest czas i uda mi się osiągnąć mój cel i pochwalić się pięknymi, smukłymi udami już 6 czerwca.

Kilka słów na temat treningu

Przez połowę życia chodziłam na aerobik (ale nieregularnie), więc żadne z ćwiczeń prezentowanych przez Ewę Chodakowską nie było dla mnie jakoś szczególnie trudne technicznie. Mimo tego, po niecałych 40 minutach treningu, jestem zlana potem i wymęczona. Kiedy ćwiczyłam po raz pierwszy wieczorem, miałam nawet nadzieje, że Mały się obudzi i będę zmuszona do zrobienia przerwy. Oczywiście, wyjątkowo spał jak niemowlę :).

W treningu podoba mi się, że wszystkie ćwiczenia wykonujemy w tylko dwóch seriach po kilkanaście powtórzeń – dzięki temu ćwiczenia nie dłużą mi się ani nie nudzą, a w przypadku tych, które lubię mniej, mogę zacisnąć zęby i czekać, aż się skończą. Ćwiczenia są spokojne, nie trzeba skakać zaburzając spokój sąsiadów. Idealne do ćwiczenia w domu. Co nas prowadzi do…

brzuch 1

po 6 tygodniach treningu „Skalpel” Chodakowskiej

Ćwiczenie w domu – wady i zalety

Zazwyczaj trening zaczynam dopiero koło 22 – ćwiczę kosztem snu :), kiedy mały już śpi, naczynia są pozmywane, obiad na jutro ugotowany itd. Nie mogłabym chodzić do klubu o tej godzinie, po prostu nie byłoby już żadnych zajęć, a siłownia nigdy jakoś specjalnie mnie nie interesowała. Takie rozwiązanie oszczędza czas również dlatego, że nie muszę się jakoś specjalnie przebierać do ćwiczeń. Efekty są takie same niezależnie od tego, czy trenuję w nowej sportowej bluzce, czy w poplamionej papką dla dziecka koszulce.

Warto wspomnieć jeszcze o kwestii finansowej – ćwiczenie w domu jest całkowicie darmowe, co w moim napiętym budżecie nie jest bez znaczenia.

Ale ćwiczenia w domu to także minusy. Brakuje mi tego wyjścia z mieszkania i spotkania się z innymi kobietami, które również chcą sobie trochę poćwiczyć. Jest za to mąż, który – szczególnie na początku – nie mógł sobie darować ciągłych komentarzy do moich ćwiczeń (ale teraz zazdrości mi mięśni brzucha, wiec dobrze mu tak!). Nie ma instruktora, który na bieżąco skoryguje wykonywane przeze mnie ćwiczenia, jest tylko Ewa Chodakowska, która z ekranu komputera przekonuje mnie, że świetnie sobie radzę. Chociaż nie narzekam na brak miejsca do ćwiczeń, nie mam szerokiego lustra wzdłuż pokoju, toteż nie mogę się oglądać w trakcie ćwiczeń i trochę mi tego brakuje.

Na Facebooku możecie znaleźć aktualne informacje o moich treningach ze „Skalpelem”. Zapraszam Was, żebyście podjęły to wyzwanie ze: efekty sąnaprawdę zadowalające i chociaż ćwiczenie trzy razy w tygodniu to niemale poswięcenie, to naprawdę warto.

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Pierwsze tygodnie ze „Skalpelem” Ewy Chodakowskiej"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ewa
Gość

Ja ćwiczę skalpela prawie 2 miesiące i efekty słabe. Waga prawie nie spadła , za to widać ze zrobiłam sie szczuplejsza.

Marika
Gość

Pomógł komuś skalpel w miesiąc ?

Halina
Gość

Ćwiczę z Ewą Chodakowską jej SKALPEL już od września 2013 roku, czyli czwarty rok. Po niecałym roku schudłam ok.13 kg, ale co najważniejsze, moje uda ,,straciły” 11 cm, także talia,biodra, najmniej-łydki.Wagę trzymam -z małymi wahnięciami. Uwielbiam te spotkania z P. Ewą. Potrafi fantastycznie motywować, nie ,,gwiazdorzy”, jest bardzo sympatyczna, empatyczna. Dodam, że nie jestem trzydziestolatką, ale mam baaardzo młodą duszę. Zachęcam do ćwiczeń. Dają dużo radości!

Kasia
Gość

Moja przygoda ze skalpelem Ewki zaczela sie prawie cztery miesiace temu…podeszlam do tego z nastawieniem ze ” nie chce schudnac a ujedrnic cialo”…staram sie jesc zdrowo ale nie koniecznie uznalabym ze to dieta…jakie efekty? Nie powalaja z nog ale najwazniejsze ze widze roznice. Skora na udach i posladkach znacznie sie ujedrnila. Do postawionego celu jeszcze dluga droga ale mysle ze sie uda.

Anna
Gość

Hej. Czy jest tu ktoś początkujący? Chciałbym dołączyć, razem zawsze raźniej.

wpDiscuz