22kilo

Miód manuka, ostropest plamisty, czarnuszka… Czy jedzenie leczy?

Miód manuka, ostropest plamisty, czarnuszka… Czy jedzenie leczy?

No Comments

Na rynku dostępnych jest dziś całe mnóstwo różnych naturalnych lub „naturalnych” leków na wszystkie dolegliwości. Jedne zwiększają odporność, inne regenerują wątrobę, inne dostarczają odpowiedniej dawki kwasów wielonienasyconych. Przez ostatnie tygodnie testowałam kilka z nich. 

Kilka tygodni temu miły pan z Pro-Pharma zaproponował mi przetestowanie kilku naturalnych suplementów diety z oferty sklepu. Ponieważ karmię piersią, podchodzę do takich „wynalazków” z dużą dozą ostrożności. Tutaj jednak bardzo spodobał mi się naturalny skład i prozdrowotne właściwości suplementów. W przesyłce znalazły się: miód Manuka, Mikstura Olei Cardio, Mikstura Olei Hepa, sok z aloesu oraz 3 opakowania saszetek: Witamina C, Magnez i ProSkurcz, a także słodzik erytrol.

Ponieważ wyczytałam, że sok z aloesu nie jest polecany dla kobiet karmiących, spróbowałam go tylko raz. Smakuje jak mydło ;). Bo to nie taki napój z odrobiną aloesu tylko 100% aloesu, którego nie pije się dla smaku, ale dla zdrowia – taki shot 30 ml przed posiłkiem trzy razy dziennie. Działa dobrze na układ trawienny. Nie otworzyłam też erytrolu, bo jeszcze nie miałam takiej potrzeby.

Zdrowotne oleje

Z całej paczki najbardziej cieszyłam się na dwa oleje, czy raczej mikstury olei. Pierwszy to Hepa, który wspomaga regenerację wątroby. Składa się z tłoczonych na zimno olejów z ostropestu, czarnuszki i oleju lnianego. Zawiera w sobie sylimarynę i fosfolipidy, które regenerują wątrobę i wzmacniają ją. W smaku jest dość gorzki, ale przyjemny. Drugi to Cardio na serce, który składa się z oleju lnianego, z wiesiołka, ostropestu i z czarnuszki. Jest pełen kwasów Omega i aż żałuję, że nie miałam go w czasie ciąży, gdy spożycie tych kwasów jest szczególnie istotne. Oba oleje należy spożywać wyłącznie na zimno. Można jeść je łyżeczką albo dodawać do potraw na zimno. Ja uwielbiam je w sałatkach, ze względu na ich zdecydowany smak. Świetnie nadają się też do polania nimi kanapek (zamiast masła). Ich jedyny minus to krótki termin przydatności do spożycia. Jeden może po otwarciu stać w lodówce przez miesiące – drugi, zaledwie dwa razy dłużej. Kiedy więc już je otworzycie, musicie szybko zużyć.

oleje

W obu przypadkach bardzo podoba mi się prosty, naturalny skład. Poza samymi olejami nie ma tutaj żadnych dodatków, wzmacniaczy koloru czy smaku. Jedynie pod względem estetycznym nie czuję się usatysfakcjonowana, bo oleje wyglądem bardziej przypominają lek (którym co prawda nieco są) niż drogocenny olej do stosowania w kuchni.

W czasie odchudzania często nazbyt chętnie wykluczamy wszelkie oleje z jadłospisu, a to wcale nie jest dla nas korzystne. Dla szczupłej sylwetki i dobrego samopoczucia powinniśmy więc spożywać tłuszcze roślinne (zamiast zwierzęcych), które są bogate w naturalne wartości odżywcze, a także są potrzebne do wchłaniania witamin z innych pokarmów. Takich właśnie jak te.

Miód Manuka

Miód Manuka to modny ostatnio miód pochodzący wyłącznie z Nowej Zelandii. Swoją popularność zawdzięcza nie wyjątkowemu smakowi, ale medycznym (wzmacniającym i antyseptycznym) właściwościom. To dzięki wysokiemu stężeniu methylglyoxalu (MGO). To on wykazuje działanie antybakteryjne. Substancji tej w miodach europejskich jest od 1 do 10 jednostek, zaś w miodzie Manuka nawet 550 (konkretne miody różnią się pod tym względem). Właściwie miód manuka to bardziej lek niż jedzenie. Miód, który testowałam, miał MGO na poziomie 100.

Lista chorób, które miód manuka uśmierza, jest długa i znajdują się na niej takie pozycje jak wrzody żoładka, nadkwasota, zaburzenia trawienia, zespół jelita wrażliwego, egzema, odleżyny. Jego działanie antybakteryjne obejmuje też gronkowca, Helicobacter pylori, paciorkowca, pałeczki jelitowe i okrężnicy.

Tyle mówią internety. A jaki jest miód manuka? Smakuje jak zwykły miód. Jest słodki. Producent rekomenduje, żeby zjadać go na czczo, ja sobie tego nie wyobrażam. Bo chociaż lubię słodycze, to taka dawka cukru z rana na pusty żołądek skończyłaby się u mnie co najmniej bólem brzucha. Wolę więc posmarować nim kawałek chleba czy dodać do owsianki – byle nie podgrzewać i nie niszczyć w ten sposób jego naturalnych właściwości.

Witamina C

Odkąd kilka lat temu zaczęłam się odchudzac i zdrowo odżywiać, zawsze sprawdzam skład nowych produktów. Ten nawyk wzmocnił się we mnie jeszcze podczas ciąży i w czasie karmienia piersią. Jem zdrowiej, owszem, ale przez to wiele produktów zniknęło całkowicie z mojego menu. Na przykłąd rozpuszczalne tabletki z magnezem, witaminą C czy innymi „dobrodziejstwami”, które można kupić w każdym markecie przy kasie. Niestety, pozytywne związki w nich zawarte są drogo okupione cukrem i chemią i wcale nie mam ochoty ich zażywać. Zupełnie inaczej ma się to w przypadku saszetek ProOdporność, które znalazły się w przesyłce od Pro-Pharma. Tutaj rzeczywiście znajdują się wyłącznie roślinne ekstrakty (z kwiatu czarnego bzu, z jeżówki, z dzikiej róży). Jedna saszetka to dzienna dawka witaminy C. Ale taka saszetka różni się od sklepowych rozpuszczalnych tabletek nie tylko składem, ale również smakiem. Kiedy pierwszy raz rozpuściłam w wodzie jedną z nich, podświadomie oczekiwałam bąbelków i smaku cytrusów – tak to zawsze bywa w przypadku wit C, no nie? No właśnie nie. ProOdporność po przygotowaniu wygląda jak stara herbata i… podobnie smakuje. Choć przyznam, że to moje odczucie, znam kogoś, komu ten smak bardziej przypadł do gustu.

Dwóch pozostałych saszetek (magnez i skurcz) nie próbowałam – nie chciałam przeciążać mojego organizmu suplementami, kiedy karmię. Mój małżonek natomiast wypił je z radością 🙂

Czy to działa?

No i teraz chyba najważniejsze pytanie – czy taka prozdrowotna żywność działa? Niestety, nie mnie na to odpowiadać. Jak mam stwierdzić, czy np. nie przeziębiłam się w ostatnim czasie dlatego, że brałam suplement witaminy C czy po prostu i tak byłabym zdrowa? Skoro nie mam żadnych problemów z sercem czy wątrobą, to czy popijanie takich mikstur olei ma sens? Nie wiem, ale wierzę, że jedzenie sałatki z olejem z ostropestu jednak jest zdrowsze niż frytki smażone w głębokim tłuszczu. I tego będę się trzymać.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o